FitMaker

MITY, mITY , mITY -> nAJCZĘŚCIEJ POWTARZANE NA TEMAT REDUKCJI

Co prawda sezon masowy w pełni, niewielu z nas myśli zapewne o wakacyjnych kaloryferach, raczej o zimowych bojlerach, bo synoptycy zapowiadają zimę stulecia ( o dziwo, jak co roku), więc pewnie lepiej mieć nadmiar ciałka, żeby nas, hmm – grzało?

Z kolei, ta ładniejsza część publiki fit makera ( fat maker?) myśli już o kieckach sylwestrowych i jak to zrobić, żeby się w nie wcisnąć, bo zapewne od lata, trochę ciałka przybyło tu i ówdzie
.
No i dochodzimy do 3 grupy czytelników, czyli tych będących w formie cały czas, stale dbających o swoją dietę i trening, poprzez postrzegania tego jako inwestycji w zdrowie i długowieczność. Z tymi czytelnikami zbijam wirtualną piątkę, bo jak zawsze powtarzam – Enjoy the process guys.

Sylwetka to efekt uboczny tego jak postępujecie treningowo i jakie wybory żywieniowe przodują w waszej diecie. Wato zapamiętać, że nie wykształcisz umysłu nie trenując ciała i nie wykształcisz ciała nie trenując umysłu, zatem w te zimowe dni, warto też odpalić dobrą książkę i potrenować wasze umysły.

No dobra, to wracamy do samej redukcji i mitów, często powtarzanych na jej temat.

1. Insulina i węglowodany to zło całego świata. 


To co często mnie przeraża to fakt iż zaliczacie mnie do carbofobów, gdzie sytuacja ma się wręcz przeciwnie. Kocham węglowodany i moi pacjenci, którzy ze mną pracują dobrze o tym wiedzą, że ich nie skąpię.

Oczywiście, uważam, że na wszystko jest miejsce i czas a dodatkowo kieruję się dewizą Poliquina „Earn your carbs” , jednakże, nie zmienia to faktu, że nie boję się dawać węglowodanów i uważam je za maksymalnie ważny makroskładniki w diecie. Szczególnie ludzi aktywnych fizycznie.

Jednakże, zostawiam Wam do weryfikacji, czy będzie sens dawania sporych ilości Carbsów Jankowi Kowalskiemu, który ze sportem ma tyle wspólnego, że uprawia AL. Bundizm, czyli skakanie kanałami w telewizorze?

Dobra, wracając do samej insuliny. Pamiętam, kiedy to mój post na temat insuliny i węglowodanów w diecie kowalskich obudził tak wielkie sensacje, że trafił na grupę high carb, gdzie zostałem dwukrotnie ukrzyżowane i jeszcze raz spalony ( Tadziu pozdrawiam)

Przede wszystkim – Węglowodany nie zrobią z Was ulańców. Ktokolwiek mówi inaczej, powinien zweryfikować te tezy.

Zaznaczanie, że na dietach niskowęglowodanowych się chudnie – to prawda. Sporo osób redukuje masę ciała na Low carb, jednak spory odsetek osób również nie jest w stanie obniżyć masy ciała na dietach ubogowęglowodanowych, zatem tutaj znowu wracamy do stwierdzenia – Obserwuj, Adaptuj, reaguj. Jeżeli widzisz, że dany schemat żywieniowy na ciebie nie działa – to simply – zmień go.

Osobiście zawsze najlepszą formę miałem na wysokich węglach lub rotacji, w momencie kiedy wszedłem na low carby, moja forma się posypała, zdrowie też poszło w dół, sam powrót do wysokich węgli spowodował ponowne spadki masy ciała. Więc ponownie – to co jest dobre dla ciebie, nie koniecznie będzie działać na kogoś innego.

Insulina – no cóż, trudno nie obciążać insuliny za zło całego wszechświata. Jestem gruby bo mam insulinooporność. Nie.

Jesteś gruby, bo żresz ciastko do każdej kawy, nie ruszasz dupy na trening i wieczorkiem zapijasz czipsy, piwerkiem.

Jasne, Insulina jest jednym z czynników, który może skutecznie utrudniać redukcję masy ciała, szczególnie kiedy cierpimy na insulinooporność wspomnianą wyżej, lub samo działanie insuliny jest na tyle agresywne, że cierpimy z powodu hipoglikemii.

Musimy pamiętać o że mamy jeszcze 122 innych inkretyn czy mechanizmów odpowiedzialnych za regulację masy ciała i jej struktury ( w tym leptyna, grelina czy NPY), więc zwalanie winy tylko na insulinę jest dużym uproszczeniem. Dodatkowo bez insuliny procesy anaboliczne byłby hmm- niemożliwe? Utrudnione? Więc jak zawsze, coś co produkuje nasze ciało, nie jest tam przypadkowo i spełnia swoją rolę, jednak od nas zależy jak to będziemy wykorzystywać.

1. Insulina nie zawsze jest naszym wrogiem
2. Węglowodany spełnią istotną rolę w diecie, szczególnie osób aktywnych fizycznie
3. Problemy stwarza insulinooporność lub hipoglikemia i te zaburzenia metaboliczne, wymagają szerszego podejścia do diety, stylu życia oraz suplementacji.

2. Bez liczenia kalorii też się da


Oczywiście, że się da. W kosza też można grać bez liczenia punktów, ale suma sumarum co z tego wynika? Doskonalenie techniki? Super, to dalej doskonalcie swoje techniki kulinarne jednak to nie zmieni waszego ciałą.

Uważam autoregulację i słuchanie potrzeb swoje ciała jak bardzo istotne, jednakże zastosowanie metody 80:20, gdzie 80% staramy się pilnować swojej miski i dbać o swoje spożycie kaloryczne a 20% pozwalamy sobie na małe przyjemności.
Warto zaznaczyć, że średnie spożycie kaloryczne ( badania USA) wzrasta od lat 60, gdzie statystycznie w latach 60 średnia wynosiła 2300 kcal a w 2010 prawie 2700 kcal, czyli prawie 363 kcal więcej.

Dodatkowo sama metodyka pracy bardzo się zmieniła, nasza praca jest mniej fizyczna, bardziej siedząca. Więc sam współczynnik neat drastycznie spadł. Kiedy do tego dołożymy wzrost przetworzenia żywności i coraz większe upakowanie kalorii w mniejszych rozmiarach – no cóż, epidemia otyłości nabiera nowych kształtów.

Warto dodać jednak, że nie tylko kalorie mają znaczenie i sprawdzenie sprawy do Kcal in oraz kcal out, jest ponownie zbyt dużym uproszczeniem.

W swojej dotychczasowej karierze wielokrotnie widziałem pacjentów podążających ściśle dobraną dietą przez miesiące, ba lata, bez większych efektów. Spróbujcie powiedzieć im, że nie liczyli makro… Myślę, że doświadczycie bliskiego spotkania z maczetą ????.

3. Diety low – carbowe dają lepszy efekt w postaci utraty tkanki tłuszczowej lub redukcji masy ciała.


No cóż, tak jak pisałem wcześniej. Nie. Ma to niewiele z prawdą.
Większość badań przeprowadzonych w temacie redukcji masy ciała a co za tym idzie porównanie diety High vs Low Carb, wykazało, że obie diety skutecznie doprowadzało do redukcji masy ciała, przy odpowiednio dobranej kaloryczności diety. Dodatkowo samo parametry diagnostyczne, przemawiały za High Carbem jeżeli chodzi o pracę np. Tarczycy. Sam stosunek LDL : HDL, bardzo zależał o stopnia przetworzenia spożywanych węglowodanów, więc jeżeli dieta nie była zbyt obfita we fruktozę lub bardzo przetworzone źródła węglowodanów ( czyli nie jedli pączków zamiast kasza gryczanej, bo IFYM) to wyniki były bardzo porównywalne.

Bardzo prosty przykład – Japończycy. Których dieta to prawie 58% węglowodanów, kiedy średnia ( ponownie USA) wynosi 49%, więc spora różnica w dziennym spożyciu. Poparzmy na długowieczność Japończyków a to co się dzieje w na nowym oraz starym kontynencie? Więc ponowie zaznaczamy – sprawa w dużej mierze zależy od wyborów żywieniowych oraz stylu życia.

Obciążanie jednego makroskładnika za całe zło na świecie i epidemie otyłości czy choroby sercowo naczyniowe to nie potrzebne nikomu uproszczenie, Mnie osobiście męczą te walki dobra ze złem, Fat vs Carbs, Carbs vs fats. Wszyscy mamy rację i nikt jej nie ma jak mawia Layne Norton.

Osobiście zauważyłem tendencję, że w przypadku problemy zdrowotnych , zastosowanie wyjściowo diety Low carb pomaga skutecznie unormować problemy zdrowotne oraz zredukować obciążenie układu nerwowego czy immunologicznego, jednak im lepsze zdrowie tym również lepsza reakcja na węglowodany. Więc im dalej w las tym więcej.. kasztanów? ????

4. Styl życia nie ma znaczenia. 


No cóż, jako czytelnicy fit marka, powinniście zwracać uwagę na takie rzeczy jak sen, regeneracją, czas i relacje z bliskimi, autoregulacja. To wszystko ma znaczenie. W tych przykładach uwielbiam stosować prawo Paretta – 80:20. W tym wypadku 20%, które będzie generowało 80% sukcesu to te podstawy o których tak często zapominamy.

Jeżeli jesteś zmęczony, a idziesz robić sesję treningową po waleniu przedtreningówki złożonej najlepiej z kokainy, amfetaminy oraz LSD to pora zweryfikować jak pracuje twój układ nerwowy i czy nie lepiej jest zrobić jeden krok w tył, żeby potem zanotować znacząco progres w treningu? Maciej Bielski – ugot2bestrong Barbell Brothers – am i wrong?

Dalej – jak chesz funkcjonować na odpowiednim poziomie, jeżeli śpisz 4 -5h na dobę a twoim motorem napędowym jest kofeina lub red bull? No cóż, pewnie do pewnego czasu idzie całkiem nieźle, ale wpisz sobie w gogle frazę – sen fit maker i przeczytaj coś na temat tego, jak dużą krzywdę sobie robisz.

Zdrowa głowa – wiecie, kiedyś ludzie żyli, jedli i nie liczyli makro w fitatu, może czasami w tym wszystkim też trzeba zastosować trochę zdrowej głowy. Trzymasz miskę i przypadkiem wpadł ci kebab, 1x w miesiącu? To nie wklepuj tego w fitatu i jutro ograniczaj porcję jedzenia o 1/3 , bo nie daj boże, dostaniesz 0,5cm w obwodzie pasa. Wrzuć na luz i ponownie – Enjoy the fucking process.

Myślę, że temat redukcji jest mega ciekawy, wiemy już tyle, że trudno jest doszukać się czegoś nowego, jednak biochemia i fizjologia ludzkiego ciała ciągle nasz zaskakuje – zatem uczmy się i nie bójmy popełniać błędów, bo tylko w ten sposób, możemy się nauczyć czegoś nowego.

Pura Vida

Zapisz się do Newsletter'a

Otrzymuj informację o nowych postach

Shopping Cart