Kilka brudnych prawd na końcówkę tego roku
Zaczyna się.
Coroczny cyrk postanowień, marketingu nadziei i obiecywania gruszek na wierzbie.
Zanim jednak wpadniesz w wir „nowego roku i nowego siebie”, zatrzymaj się.
Mam dla Ciebie kilka brudnych prawd na końcówkę tego roku.
To nie będzie miłe, ale będzie skuteczne.
To Twój kubeł zimnej wody, zanim rynek zaleje Cię wrzątkiem obietnic bez pokrycia.
1. Matematyka nie ma uczuć
Spójrzmy prawdzie w oczy.
Jeżeli uważasz, że wszystko robisz dobrze, ale nie osiągasz założonych wyników, to mam dla Ciebie jedną, brutalną wiadomość: To znaczy, że nie wszystko robisz dobrze.
Twoje ciało to biologiczna maszyna, a nie magiczny kociołek.
Jeśli wynik się nie zgadza, to znaczy, że dane wejściowe są błędne.
Zacznij dokładnie monitorować oraz zapisywać wszystko co robisz, to jest Twój punkt wyjścia.
Następnie zacznij optymalizować i poprawiać.
Jeżeli nie wiesz co robisz źle, to jak możesz zrobić coś dobrze ?
2. Zdefiniuj cel, a nie marzenie
Przestań mówić, że chcesz „schudnąć”.
To życzenie, nie cel.
Twoim celem nie jest abstrakcyjne zrzucanie wagi, ale konkretna sylwetka, sprawność i zdrowie.
Twoim celem jest budowa ciała, które służy Ci na co dzień.
m szybciej to zrozumiesz , że chodzi o strukturę, mięśnie i wydolność, a nie tylko o cyfrę na wadze, tym łatwiejszy i bardziej zrozumiały będzie cały proces.
Utrata kilogramów to efekt uboczny Twojej pracy nad zdrowiem i poprawą sylwetki.
3. Odpowiedzialność leży po Twojej stronie
Zdejmij ten ciężar oczekiwań z innych. Dietetyk nie spowoduje, że schudniesz.
Trener nie spowoduje, że będziesz lepiej wyglądać. To nie my wykonujemy pracę.
My dajemy Ci narzędzia - mapę, kompas i buty. Ty musisz iść zrobić robotę.
Ty musisz podnosić ciężary i Ty musisz dokonywać wyborów przy lodówce.
Jesteśmy Twoim wsparciem, nie niańką. Weź odpowiedzialność za Twoje postanowienia.
4. Dwie waluty Twojego ciała
Musisz rozróżnić dwie rzeczy.
Kalorie to wszystko, co się liczy, jeżeli Twoim celem jest czysta redukcja tkanki tłuszczowej, to czysta matematyka.
Jakość tego, co jesz, jest priorytetem, jeżeli Twoim celem jest zdrowie długoterminowe, energia i libido.
Możesz schudnąć jedząc śmieci, ale nie oczekuj, że Twoje samopoczucie wystrzeli i nagle zostaniesz nad-człowiekiem.
Wybór należy do Ciebie.
5. Egzekucja > Perfekcja
Skończ z szukaniem planu idealnego.
Nawet najgorszy plan, który będzie zrealizowany z żelazną konsekwencją, jest lepszy, niż najlepszy i najdroższy plan, który nadal leży nieodczytany na Twoim mailu.
Jeżeli po raz kolejny zmieniasz dietetyka lub trenera i ciągle kwestionujesz wytyczne, szukając „magicznego triku”, zamiast wziąć się do solidnej roboty…
To zamiast zmieniać prowadzącego, zmień nastawienie.
6. Fundamenty, o których zapominasz
Szukasz skomplikowanych rozwiązań, a leżysz na podstawach.
Większość problemów z utratą wagi można rozwiązać poprzez powrót do bazy: zarządzanie stresem i zmęczeniem, spanie 7–9 godzin, budowanie konsekwentnych rutyn, więcej ruchu poza treningiem (NEAT), stosowanie zasady 80/20 przez cały tydzień oraz spożywanie odpowiedniej ilości białka i błonnika.
Tylko tyle i aż tyle.
7. Koniec z kolekcjonowaniem wiedzy
Masz już wystarczająco dużo informacji. Nie potrzebujesz kolejnej książki, kolejnego badania naukowego, kolejnego modnego suplementu, kolejnego „rewolucyjnego” planu.
Wiesz, co jest zdrowe, a co nie. Potrzebujesz działania i konsekwencji. Wiedza bez implementacji to tylko mentalna masturbacja.
Rusz dupę.
8. Król jest nagi: Deficyt
Nie daj sobie wmówić, że istnieje magiczna dieta. Każda dieta redukcyjna działa na tej samej zasadzie, czyli na zasadzie deficytu kalorycznego.
Dieta Keto? Pewnie spożywasz mniej kalorii, eliminując węgle.
Dieta Dukana? Pewnie spożywasz mniej kalorii, jedząc tylko białko.
Post przerywany? Czekaj, czy tutaj nie chodzi o niejedzenie w oknie żywieniowym?
Czyli po prostu nie spożywasz kalorii. Mechanizm jest zawsze ten sam.
9. Panika na wadze
Uspokój się. Nie tyjesz w ciągu jednej nocy.
Fakt, że dzisiaj ważysz więcej niż wczoraj, może wynikać z miliona rzeczy niezwiązanych z tłuszczem: zjadłeś więcej warzyw (błonnik), zjadłeś więcej węgli (woda), zjadłeś więcej sodu (retencja), zjadłeś za późno (treść jelitowa), zrobiłeś mocny trening (stan zapalny mięśni), masz sporo stresu (kortyzol).
Albo wszystko powyżej. To fizjologia, nie katastrofa. Nie potrzebujesz detoksu, postu, przeczyszczania, czy innych dziwnych rzeczy.
Rób swoje.
10. Winny się tłumaczy
Przestań szukać wymówek w biologii. Może to wina Twoich hormonów. Może to wina Twojego wieku i metabolizmu.
Może to wina stanu zapalnego i insuliny. A może to wina tego, że: mało śpisz, dużo jesz, nieodpowiednio się ruszasz i dużo siedzisz.
Nie podnosisz ciężarów, mało spacerujesz, podjadasz między posiłkami. Imprezujesz w weekendy, zajadasz się przetworzoną żywnością. Olewasz spożycie białka, warzyw i nie liczysz kalorii?
Kto to wie…
Bądź ze sobą szczery.
11. Perspektywa długoterminowa
Przestań myśleć o tym, co będzie za 5 tygodni. Zacznij myśleć o tym, co będzie za 5 lat.
Trenujesz po to, żeby przyszły Ty podziękował za to, że nie ma zadyszki biegając za swoim dzieckiem, albo żebyś mógł podnosić Twoją kobietę, kiedy na weselu pomyśli sobie o tym, że chce odtworzyć skok z Dirty Dancing. Trenujesz po to, żeby biegać za Twoim dzieckiem.
Trenujesz po to, żeby ze spokojem wybrać schody zamiast wind, kiedy jest tłoczno. Trenujesz, po to, żeby odkręcać słoiki w domu.
To jest prawdziwa motywacja.
12. Siła prostoty
Prostota i powtarzalność to tak długo poszukiwany klucz do Twojego sukcesu.
Podstawowe założenie brzmi „Nie komplikuj”. W świecie pełnym hałasu, cisza i skupienie na podstawach wygrywają.
Prawdziwy sukces planu nie polega na tym, że nie można do niego więcej dodać.
Tylko na tym, że jest na tyle prosty, że nie trzeba do niego nic dodawać, by był skuteczny
13. Lepszy rydz niż nic
Zrobiłeś dzisiaj gorszy trening? Nie miałeś siły na rekordy?
Świetnie.
To, że się pojawiłeś, to nadal lepiej niż 52% Polaków, którzy nie wykonują żadnej aktywności fizycznej.
Wygrałeś walkę z kanapą.
Konsekwencje i przewagę buduje się w gorsze dni, nie w te idealne.
14. Szacunek do wieku
Nie sądzę, żeby ludzie spoza branży zdrowia naprawdę rozumieli, jak trudno jest utrzymać formę po czterdziestce.
Być w formie w wieku 20 lat, to ważne, ale nie robi wrażenia – to często zasługa samej biologii.
Ale być w formie po 40-tce?
To robi wrażenie. To pokazuje Twoje priorytety, charakter, skupienie i zdolność do zarządzania czasem.
Szczególnie, kiedy masz na głowie rodzinę, dzieci, pracę i setki codziennych obowiązków.
Chylę czoła każdemu, kto jest w formie po 40tce i pamięta o zasadzie maski w samolocie.
Najpierw musisz uratować siebie, zanim uratujesz innych.
15. Cierpliwość to waluta
Zrozum to raz na zawsze.
Jeżeli przez 10 lat jadłeś g***, czułeś się jak g*** i zaniedbywałeś swoje ciało, to naprawdę myślisz, że w 10 dni staniesz się instagramowym modelem, pozującym w majtkach Calvina Kleina?
Naprawa lat zaniedbań wymaga czasu.
Zmień priorytety i nastawienie.
Zaufaj procesowi, bo innej drogi nie ma.
To zajmie dużo czasu?
Cóż sherlocku, czas i tak upłynie.
Różnica polega na tym, jak ten czas wykorzystasz.
16. Metoda małych kroków
Zapomnij o rewolucjach.
Step by step. Codziennie zmień jeden element.
I odwróć zasadę 80/20 na swoją korzyść.
Jeżeli do tej pory Twoje „20%” zdrowego stylu życia to była sałatka raz w tygodniu…
Zacznij od dwóch. Potem trzech.
Potem zobaczysz, że nagle: 80% czasu jesz „zdrowo”, a 20% to rzeczy, którymi wcześniej zalewałeś bak na co dzień.
To nie magia.
To metoda baby steps.
17. Prawda was wyzwoli
Jeśli dotarłeś do tego miejsca, wiesz już, że nie ma dróg na skróty.
Te „brudne prawdy” to fundament, na którym możesz zbudować coś trwałego.
Jeśli szukasz więcej szczerości i mniej marketingu, zostań tutaj na dłużej, zapisz się do newslettera, żeby nie przegapić kolejnych wpisów.
Budujemy świadomość, nie iluzję.
